XXI konkurs młodych dziennikarzy
Piątego czerwca 2025 r. w Zespole Szkół Centrum Kształcenia Ustawicznego w Sochaczewie nastąpiło rozstrzygnięcie flagowego, bo trwającego ponad dwadzieścia lat powiatowego konkursu dziennikarskiego, „Jak zostać rzetelnym i interesującym dziennikarzem w epoce informacji”.
Celem tego konkursu było zaangażowanie młodych ludzi
w życie szkolnej – lokalnej społeczności, pobudzenie twórczej wyobraźni
i aktywności młodych dziennikarzy jak również promocja i niezapomnienie
o naszej małej ojczyźnie. Uczniowie mogli składać artykuły napisane przez nich indywidualnie oraz gazetki stworzone przez zespoły redakcyjne.
Jest nam miło poinformować, iż dwóch uczniów naszej szkoły, Tigran Sobolik
z kl. 8a zdobył III miejsce – w kategorii praca indywidualna i Tymoteusz Wrocławski z kl. 8a uzyskał Nagrodę Wydziału Promocji, Kultury i Sportu również w kategorii praca indywidualna.
Tigran opisał historię starej wojennej fotografii, którą zatrzymał czas, gdzie nadał jej nowe życie, lub historię, dociekając kim mogła być postać na niej, jakie były jej losy, a Tymek poruszył ważny dla Sochaczewa temat starej kamienicy przy ulicy Farnej gdzie
w murach ukryte są odgłosy wojny. Gratulujemy wygranej i życzymy kolejnych sukcesów.
Zachęcam do lektury poniżej znajdują się artykułów.
TIGRAN SOBOLIK 8a
„Gazeciarz z Placu Kościuszki” – fotografia, która zatrzymała czas
Na strychu jednej z kamienic przy ulicy Warszawskiej w Sochaczewie odnaleziono czarno-białą fotografię. Leżała wśród starych papierów, zapomniana, zamknięta w kopercie po listach, które nikt już nie czyta. Zdjęcie było wyblakłe, lekko zgięte, ale wyjątkowe – przedstawiało chłopca stojącego na Placu Kościuszki w czerwcu 1940 roku.
Miał może dwanaście lat. Na głowie czapka z daszkiem, na ramieniu naręcze gazet, z których wystawały tytuły – zapewne okupacyjna prasa, a może coś przemyconego nielegalnie. Patrzył prosto w obiektyw z powagą, która nie pasowała do jego wieku. W oczach miał coś więcej niż tylko zmęczenie. Miał historię – całą, której nie da się opowiedzieć słowami.
Czerwiec 1940 roku. Sochaczew znajdował się pod niemiecką okupacją już od miesięcy. Miasto było przytłoczone strachem, ludzie znikali bez śladu, ulice były ciche, rozmowy ściszone. Ale życie toczyło się dalej, choćby w cieniu. Ten chłopiec – gazeciarz – był częścią tego życia. Sprzedając gazety, nie tylko zarabiał na chleb, ale też przynosił informacje, nadzieję, szeptane wieści. Może znał hasła konspiratorów. Może widział więcej, niż powinien. Może po prostu próbował przeżyć kolejny dzień.
W tle widać kawałek starego Sochaczewa – brukowany plac, kobiety z siatkami, mężczyznę z fajką pod płaszczem. Zwyczajna codzienność w niezwyczajnym czasie. To zdjęcie uchwyciło chwilę, ale też całą epokę – epokę przetrwania.
Nikt nie wie, kim był ten chłopiec. Nie zachowały się jego dane, nazwisko, adres. A może po prostu nikt nie zapisał ich na odwrocie zdjęcia. Może zniknął tak, jak wielu – w ciszy i bez śladu. Ale jego spojrzenie zostało. Prawdziwe, głębokie, do dziś poruszające.
To nie jest zdjęcie bohatera z pomnika. To zdjęcie chłopca, który był bohaterem dnia codziennego. Który – w czasie wojny, kiedy nic nie było pewne – wciąż trzymał się swojego miejsca na Placu Kościuszki. Z gazetami w rękach. Z odwagą w oczach.
Kiedy patrzę na tę fotografię, nie widzę tylko przeszłości. Widzę coś, co przypomina mi, jak wiele może znaczyć jeden człowiek. Nawet ten najmniejszy, niemal niezauważalny.
Czy przeżył wojnę? Może dołączył do harcerskiego podziemia, a później walczył w lesie z partyzantami. A może któregoś dnia po prostu zniknął – złapany podczas łapanki, wywieziony do obozu, którego już nigdy nie opuścił. A może… przeżył. Wrócił po wojnie do swojego miasta, już dorosły, milczący, z bagażem wspomnień cięższych niż gazetowe pliki.
Tego nigdy się nie dowiemy. Ale jedno jest pewne: przez tę jedną fotografię – przez jedno spojrzenie – jego historia wciąż trwa.
Tymoteusz Wrocławski 8a
Kamienica przy Farnej – świadek historii
Na zdjęciu widać słynną już w Sochaczewie kamienicę przy ulicy Farnej 13. Jest to jeden z najstarszych budynków mieszkalnych w Sochaczewie pamiętający jeszcze czasy sprzed I wojny światowej. Kamienica została pobudowana w połowie XIX wieku, przetrwała I i II wojnę światową ale jak widać na zdjęciu jest stan techniczny jest coraz gorszy mimo, że mamy XXI wiek, świetne technologie budowlane, specjalistów „na zawołanie” i środki unijne z różnych projektów, z których można uratować ten jeden z nielicznych już zabytków w Sochaczewie.
Budynek jest położony na skrzyżowaniu ulic Toruńskiej i Farnej i praktycznie każdy mieszkaniec naszego miasta słyszał o tej kamienicy i wie gdzie jest. Starszemu pokoleniu jeśli powiemy, że chodzi o kamienicę przy drodze na „stary most”, doskonale będą wiedzieli o który budynek chodzi chociaż ulica Toruńska nazywała się dawniej Mostowa. Historia tego drewnianego mostu też jest bardzo ciekawa ponieważ w relacjach mieszkańców do dziś funkcjonuje kilka wersji czy most uległ zniszczeniu podczas spływającej po rzece kry czy został rozebrany ze względu na kiepski stan techniczny. Wróćmy jednak do naszej kamienicy z fotografii. Jak już wcześniej zostało wspomniane, znajduje się przy ulicy Farnej, która kilkanaście lat temu podczas jednego z remontów na niewielkim fragmencie została przywrócona do stanu jeszcze sprzed II wojny światowej a mianowicie zwykły asfalt zastąpiły kamienie ułożone na kształt bruku. Droga przy której stoi opuszczona już kamienica prowadziła kiedyś z dawnego placu targowego do kościoła parafialnego zlokalizowanego na tzw. Poświętnem czyli na dzisiejszym placu za Domem Sióstr Zakonnych przy ulicy Stanisława Staszica. Miasto Sochaczew po II wojnie światowej było bardzo zniszczone i tylko bardzo nieliczne budynki ostały się wśród zgliszcz i ruin.
Po zakończeniu wojny w okresie PRL kamienica została przekształcona na mieszkania komunalne co niestety spowodowało pogorszenie się jej stanu technicznego zarówno pod kątem wizualnym jak i architektonicznym. Jak podają źródła w 2007 roku kamienica została przekazana prywatnemu właścicielowi co niestety nie polepszyło jego stanu ponieważ właściciele z powodu braku ogromnych środków finansowych jakich potrzebował budynek na gruntowny remont nie podejmowali działań aby ratować stan techniczny zabytkowej kamienicy. Jego stan był na tyle opłakany, że przesiedlono kilka rodzin z Farnej 13, które do ok 2010 roku zamieszkiwały budynek. Groziło mu zawalenie i w następstwie rozbiórka. W 2012 roku Stowarzyszenie „Nasz Zamek” podjęło działania wpisania kamienicy do rejestru zabytków co uchroniło ją od rozbiórki. Jednak ten pomysł w późniejszych latach okazał się niewystarczający do poprawy stanu technicznego sochaczewskiego zabytku a wręcz można by rzec, że przyczynił się do jego jeszcze większego pogorszenia. Dlaczego? Otóż dlatego, że konserwator zabytków nowemu właścicielowi, który od ok 2014 roku stara się o zgodę na generalny remont i rewitalizację kamienicy kładzie „kłody pod nogi” mimo, że inwestor ma pieniądze na prace budowlane i właśnie z tą myślą kupował nieruchomość. Kolejne wizualizacje projektów budowlanych, które uwzględniają bryłę budynku i jej zabytkowy charakter nie spotykają się ze zrozumienie konserwatora zabytków a czas dla kamienicy nieubłaganie płynie i działa na niekorzyść. Już w tym momencie dach budynku wygląda jakby miał się zawalić do środka, stropy drewniany próchnieją i wpadają do zdewastowanych pomieszczeń bez okien.
W ostatnich latach do dewastacji kamienicy przyczyniły się osoby, które albo dla zabawy i żartów niszczyły pomieszczenia zakradając się do budynku wykorzystując fakt iż jest opuszczony albo osoby które prowadziły w nim, jak to się ładnie mówi „koczowniczy tryb życia z nieodzowną dietą, której głównym składnikiem były wysokoprocentowe trunki”. W ostatnich latach sam byłem świadkiem wielokrotnie interweniującej policji na chuligańskie wybryki a także interwencje straży pożarnej związane z próbą podpalenia obiektu i zaproszenia ognia. Kamienica w 2024 roku była obiektem większej dyskusji w mediach społecznościowych i kolejnych prób podejmowanych przez obecnego właściciela na rozpoczęcie remontu obiektu. Dyskusja w „internecie” i na łamach sochaczewskiej prasy najprawdopodobniej była podyktowana kampanią do wyborów samorządowych.
Czy obietnice składane przy okazji wyborów zostaną spełnione i czy w ogóle sprawa remontu a zarazem i ratunku tej zabytkowej budowli drgnie z miejsca to kwestia przyszłości. Jak dalekiej tego jeszcze nie wiemy. Jedno jest jednak pewne, im większe zainteresowanie obiektem, jego historią i wizją na przyszłość tym większa szansa na podejmowanie konkretnych decyzji zarówno przez władze samorządowe, właścicieli i instytucje związane z ratowaniem historycznych zabytków.
Skoro tak niewiele w Sochaczewie zachowało się obiektów, które nawiązują swoim stylem architektonicznym, przeznaczeniem i bogatą historią do minionych czasów w naszym mieście to może warto podejmować wysiłek aby je ratować, aby były „świadkami” tego co kiedyś było elementem życia naszych przodków. Miejmy tylko nadzieje, że numer jaki nosi „kamienica przy Farnej” nie będzie dla niej na tyle pechowy, że doczekamy dnia jak zastąpi ją prostopadłościan w kolorze złamanej bieli i antracytu.
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!